35. rocznica pacyfikacji kopalni „Manifest Lipcowy”

fot. IPN

Trzydzieści pięć lat temu, 15 grudnia 1981 roku, ZOMO przeprowadziło pacyfikację kopalni „Manifest Lipcowy” w Jastrzębiu-Zdroju, gdzie trwał strajk przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego. Po raz pierwszy od jego ogłoszenia użyto broni palnej przeciw protestującym górnikom, raniąc czterech z nich.

W operacji, oprócz oddziałów ZOMO, brały udział plutony milicji i wojska, użyto czołgów i wozów opancerzonych. Początkowo zomowcy dwukrotnie zostali wyparci z terenu kopalni, jednak za trzecim razem otworzyli ogień do strajkujących. Cztery ranne osoby przewieziono do szpitala górniczego w Jastrzębiu. Kule wyjęte z ran operowanych górników zabrali funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa.

Jerzy Mnich podczas strajku dostał ataku serca i został przewieziony do szpitala. Stamtąd zabrali go milicjanci. Był torturowany w Komendzie Wojewódzkiej w Katowicach, w celu wymuszeniu zeznań. Mówił o tym w audycji Polskiej Rozgłośni Radia Wolna Europa w 1984 roku.

 

Andrzej Andrzejczak wspominał, jak koło niego upadł ranny górnik.

 

Po wprowadzeniu stanu wojennego w kraju, na Górnym Śląsku do strajku przystąpiło około pięćdziesięciu zakładów pracy, w tym dwudziestu pięciu kopalń. W większości protesty były długotrwałe. Najdłużej, bo dwa tygodnie, strajkowali górnicy z kopalni „Piast”. Przebywali pod ziemią do 28 grudnia.

Procesy przeciwko sprawcom masakry ruszyły dopiero w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. W 2008 roku w ostatnim procesie zapadł prawomocny wyrok skazujący czternastu byłych zomowców z plutonu specjalnego, którzy brali udział w pacyfikacji kopalń „Wujek” i „Manifest Lipcowy”. Sąd uznał wszystkich oskarżonych za winnych zbrodni komunistycznej. Otrzymali oni kary od trzech i pół do sześciu lat więzienia. W 2009 roku Sąd Najwyższy ostatecznie utrzymał wyrok.

IAR