Na „Łączce” odnaleziono szczątki kolejnych „Żołnierzy Wyklętych”

fot. twitter.com/poszukiwaniaipn

Zespół Instytutu Pamięci Narodowej odkrył na „Łączce” wojskowych Powązek w Warszawie szczątki prawdopodobnie około czternastu ofiar, zabitych przez komunistów w latach czterdziestych i pięćdziesiątych w więzieniu przy ulicy Rakowieckiej.

W poniedziałek ekipa profesora Krzysztofa Szwagrzyka odnalazła pierwszą jamę, w której spoczywa osoba najprawdopodobniej stracona w mokotowskiej katowni UB. – Okazało się, że to miejsce ma dalszy ciąg. Ujawniliśmy w ścieżce pomiędzy późniejszymi pomnikami szereg pochówków pierwotnych. Wszystko wskazuje, że są to osoby, które zostały stracone na Rakowieckiej. Do takiego wniosku prowadzą wieloletnie badania naukowe, ale także prace, które były wykonane wcześniej – powiedziała wiceszefowa Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN Anna Szeląg.

Nowa sekwencja to w sumie siedem jam grobowych. W jednej z nich są dwa szkielety, a inna jest zbiorowa, według wstępnych szacunków znajduje się tam przynajmniej siedem szkieletów. Są częściowo zniszczone. Zły stan szczątków to efekt prac sprzętu ciężkiego, który w latach osiemdziesiątych przygotowywał teren kwater Ł i Ł2 pod współczesne pochówki. Groby z lat osiemdziesiątych zostały jednak przeniesione, dzięki czemu eksperci IPN mogli w połowie kwietnia rozpocząć kolejny etap prac poszukiwawczych.

Od tamtej pory zespół wiceszefa instytutu profesora Krzysztofa Szwagrzyka odnajduje liczne fragmenty szczątków ludzkich, jednak trudno stwierdzić, do ilu osób one należą.

Prace na „Łączce” mają potrwać do końca czerwca. Przed rozpoczęciem działań, eksperci IPN szacowali, że do odnalezienia pozostało około stu ofiar komunistycznego terroru. Specjaliści mają nadzieję na odnalezienie szczątków działaczy podziemia niepodległościowego – na przykład rotmistrza Witolda Pileckiego, generała Augusta Emila Fieldorfa „Nila”, czy pułkownika Łukasza Cieplińskiego „Pługa”.

IAR