Przepis według świętej Hildegardy: słodkie bułeczki orkiszowo-kasztanowe

drozdzowkiKasztany jadalne, tak lubiane przez świętą Hildegardę, są u nas raczej trudno dostępne. Przyjaźń z nimi rozpocznijmy więc od zakupu kasztanowej mąki. Dodając ją stopniowo do słodkich wypieków: bułeczek, naleśników, gofrów, oswoimy się z ich słodkawym, mączystym, lekko orzechowym smakiem.

Składniki: 200g mąki z kasztanów jadalnych, 400g białej mąki orkiszowej (typ 450 lub 630), 2 saszetki suszonych drożdży (14g), 1 łyżka miękkiego masła (śmietanowego lub kokosowego), szczypta soli kamiennej bez antyzbrylaczy, 1 łyżka surowego cukru trzcinowego (można dać mniej lub wcale), szczyptę mielonych goździków, galgantu i cynamonu, 1 szklanka ciepłego mleka (zamiennie można użyć migdałowego lub wody), bakalie: skórka pomarańczowa, pokrojone drobno daktyle, na polewę: trzcinowy puder i sok z pomarańczy.

Mąki, drożdże, sól, ciepłe mleko i cukier mieszamy w misce, dodajemy bakalie (odrobinę zostawiamy do dekoracji). Ciasto wyjmujemy na blat i zagniatamy aż będzie lekkie i elastyczne, podsypując niewielką ilością mąki.

Wyrobione zostawiamy pod przykryciem w ciepłym miejscu na godzinę (lub do czasu, gdy podwoi swoją objętość).

Następnie jeszcze raz krótko je wyrabiamy i odrywając po kawałku toczymy z niego bułeczki. Układamy je na blasze wyściełanej papierem do pieczenia i lekko spłaszczamy. Surowe bułki odstawiamy na 15-30 minut w ciepłym miejscu do wyrośnięcia.

Nagrzewamy piekarnik do 200 stopni i wstawiamy na jego dno żaroodporną miseczkę z ciepłą wodą. Bułki pieczemy 15-20 minut na złocisty kolor. Studzimy na kracie.

W garnuszku mieszamy puder trzcinowy z odrobiną soku z pomarańczy na gęstą, cukrową masę. Polewamy nim wystudzone bułeczki i posypujemy bakaliami.

Wszystkiego smacznego!