Sąd uchylił zakaz organizacji Marszu Niepodległości

fot. facebook.com/MarszNiepodleglosci

Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił zakaz organizacji Marszu Niepodległości, który wydała w środę prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Odwołanie od decyzji prezydent stolicy złożyło Stowarzyszenie Marsz Niepodległości.

Sędzia Michał Jakubowski mówił w uzasadnieniu tej decyzji, że prawo do zgromadzeń gwarantuje Konstytucja, powołał się też na Sąd Najwyższy i jego wyrok z 5 stycznia 2001 roku, w którym uznano, że decyzja o zakazie zgromadzenia jest możliwa dopiero po starannym rozpoznaniu sprawy. Musi być też podparta przekonującym uzasadnieniem. Takiego uzasadnienia – w ocenie sądu – nie było.

Sędzia mówił też, że nazwanie sześćdziesięciu tysięcy uczestników ubiegłorocznego Marszu Niepodległości faszystami jest „grubym nadużyciem”.

Marsz organizowany przez środowiska narodowców ma przejść w niedzielę przez centrum stolicy. Od decyzji prezydent Warszawy o zakazie marszu odwołali się do sądu jego organizatorzy, czyli Stowarzyszenie Marsz Niepodległości. Decyzja sądu zapadła na jawnym posiedzeniu, z udziałem stron postępowania.

Wcześniej, podczas rozprawy pełnomocnik Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości” adwokat Adam Janus mówił, że bez prawa do zgromadzeń i wolności wypowiedzi nie ma demokracji. Jego zdaniem, decyzja prezydent Warszawy jest bardzo kontrowersyjna i – jak mówił, stanowi bardzo niebezpieczny precedens. Uzasadnienie decyzji, jego zdaniem, obarczone jest wieloma błędami, ponieważ bardzo często pojawiają się w niej przypuszczenia jak np. „może spowodować”. „Uważam, że ten proces, ta decyzja to nic innego jak jakiś taki zakamuflowany prewencyjny zakaz gromadzenia się i jest to bardzo niebezpieczny precedens dla naszej demokracji” – mówił Adam Janus.

Adwokat mówił też, że zgodnie z ustawą o zgromadzeniach publicznych, zakaz może zostać wydany na 96 godzin przed organizowaną imprezą, decyzja Hanny Gronkiewicz-Waltz zapadła kilka minut przed upływem wskazanego terminu. Argumentował, że hasła, które przyświecają tegorocznemu marszowi nie są, jak twierdzą władze Warszawy, w żaden sposób niebezpieczne.

Decyzja sądu zapadła na jawnym posiedzeniu. Od czwartkowej decyzji stronom przysługuje zażalenie. Pełnomocnik warszawskiego Ratusza adwokat Antoni Kania-Sieniawski zapowiedział, że zostanie ono złożone w ciągu 24 godzin do Sądu Apelacyjnego.

Stowarzyszenie Marsz Niepodległości w wydanym oświadczeniu twierdzi, że prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz nadużyła swojej władzy. „Złożymy w związku z tym zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez odchodzącą prezydent stolicy. Marsz Niepodległości jest zgromadzeniem legalnym. Nie możemy odejść od jego społecznej i oddolnej formuły. Zapraszamy wszystkich na Marsz Niepodległości, który rozpocznie się o godzinie 14:00 na Rondzie Dmowskiego w Warszawie”- napisano w oświadczeniu Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości”.

O zakazie zaplanowanego na 11 listopada Marszu Niepodległości w stolicy zdecydowała wczoraj prezydent Warszawy. Hanna Gronkiewicz-Waltz podczas konferencji prasowej uzasadniała swoją decyzję kwestiami bezpieczeństwa. Jak dodała przy kłopotach policji trudno będzie je zapewnić uczestnikom i mieszkańcom. Do słów prezydent Warszawy odniosła się Komenda Stołeczna Policji, która w stanowisku opublikowanym na Twitterze zarzuciła Hannie Gronkiewicz-Waltz „próbę wciągnięcia policji w grę”, w której stanowisko funkcjonariuszy jest jedynym uzasadnieniem zakazu marszu.

Jednocześnie rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji komisarz Sylwester Marczak poinformował, że nie było żadnego spotkania komendanta stołecznego policji z Hanną Gronkiewicz Waltz na temat zakazu Marszu Niepodległości. Nie było także rozmów ze strony Ratusza co do możliwości jego zabezpieczenia przez policję czy potencjalnej absencji chorobowej policjantów.

IAR