„Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz”

22 lutego przypada 83 rocznica objawienia się Pana Jezusa Miłosiernego Św. Faustynie, dotycząca namalowania obrazu Miłosierdzia Bożego, z podpisem: „Jezu, ufam Tobie”. Obraz był malowany w Wilnie od 2 stycznia do lipca 1934r. W tym roku obchodzimy 80 – rocznicę tego wydarzenia. Zapraszamy na Godzinę Miłosierdzia do Domu Św. Faustyny w Ostrówku. Chcemy dziękować Bogu za Jego Miłosierdzie nam okazane.

Wizja dotyczyła namalowania obrazu Miłosierdzia Bożego, z podpisem: „Jezu, ufam Tobie”. Św. Faustyna zapisała: 1931 rok, 22 lutego. Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. W milczeniu wpatrywałam się w Pana, dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką. Po chwili powiedział mi Jezus: Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie. Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję także, już tu na ziemi, zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci. Ja sam bronić ją będę jako swej chwały (Dz. S.F. 47-48).

Bł. Ks. Michał Sopoćko o obrazie Miłosierdzia Bożego

Jest tylko jeden obraz Kazimirowskiego, wykonany wg wskazówek Sługi Bożej S. F. Przedstawia on Zbawiciela w momencie ustanowienia Sakramentu Pokuty (J 20,19nn), jak orzekła Archidiecezjalna Komisja Artystyczna w Wilnie dn. 27 V 1941 r., oceniając go jako „wykonany artystycznie i stanowiący cenny dorobek w religijnej sztuce współczesnej”.

Do istotnych cech tego obrazu należą nie tylko promienie, ale cała postawa Chrystusa, szczególnie kierunek oczu… Wszystkie inne obrazy muszą wzorować się na prototypie. W konkursie na ten obraz brali udział: Michalak, Okoń i Ślendziński; ten ostatni opóźnił się z wykonaniem i dlatego obrazy Okonia i Michalaka były oceniane 29 VI 1954 r., a Ślendzińskiego 2 IX 1954 r. Dwaj pierwsi wykonali tylko szkice [1].

Do istotnych cech obrazu należą:

  1. Postawa Zbawiciela idąco-stojąca, jak to bywa, gdy idąc zatrzymujemy się, by powitać kogoś, a więc lewa noga wysunięta naprzód, a prawa nieco zgięta w kolanie.
  2. Na obu nogach i rękach mają być zachowane blizny.
  3. Prawa ręka ma być podniesiona do wysokości ramienia do błogosławieństwa otwartą dłonią, a lewa ma dotykać szaty w okolicy Serca niewidzialnego, skąd wychodzą dwa silnie zabarwione promienie – na prawo od widza blady, a na lewo czerwony.
  4. Promienie te oświetlają przestrzeń i posadzkę, a częściowo i ręce.
  5. Wejrzenie Chrystusa ma być takie jak z krzyża ku dołowi, co S. Faustyna nawet zanotowała w swoim Dzienniczku.
  6. Tło obrazu ma być ciemne, jak to bywa o zmroku z lekko zarysowującymi się drzwiami, na tle, których była wizja, do której drzwi nie należą. Dlatego na obrazie Kazimirowskiego one są niewidoczne, a dodano je na zlecenie Komisji Głównej Episkopatu…
  7. Pod obrazem ma być podpis: „Jezu, ufam Tobie!” [2]

Obraz Najmiłosierniejszego Zbawiciela wykonany ściśle według wskazówek S. B. S. Faustyny jest zgodny z Ewangelią, która głosi, że „wieczorem… przyszedł Jezus, stanął między nimi (Apostołami) i rzekł: Pokój wam!…” (J 20,19nn). Ciemne tło, na którym zarysowują się drzwi zamknięte, uzupełniają całość i wiernie odzwierciedlają opowiadanie Ewangelisty…

Art. Hyła wykonał około 200 obrazów na rozmaitych tłach (morza, gór, kwiatów, fabryk itp.), co jest niezgodne z wizją S. F., a tym bardziej z liturgią Niedzieli Przewodniej oraz ideą Miłosierdzia Bożego [3].

Wskazówki dotyczące obrazu

Obraz przedstawia Chrystusa w postawie idącej na tle ciemnym w białej szacie, przepasanej pasem. Prawą ręką, podniesioną do wysokości ramienia, błogosławi, a lewą (dwoma palcami) uchyla nieco szatę w okolicy Serca (niewidzialnego), z którego wychodzą promienie, (na prawo od widza blady, a na lewo czerwony) w różnych kierunkach, ale głównie na widza. Siostra Faustyna zwracała uwagę na to, by… szata była długa i nieco u dołu sfałdowana, by wzrok Pana Jezusa był skierowany ku dołowi, jak to bywa, gdy się patrzy stojąc na punkt oddalony o kilka kroków na ziemi, by wyraz twarzy Pana Jezusa był łaskawy i miłosierny, by palce prawej ręki były wyprostowane i swobodnie przylegały do siebie, a lewej – palce (wielki i wskazujący) trzymały uchyloną szatę, by promienie nie były podobne do wstęg zwieszających się ku ziemi, lecz by przerywanymi smugami skierowały się na widza i lekko w strony, zabarwiając nieco ręce i otaczające przedmioty, by te promienie były przeźroczyste, tak, by przez nie były widoczne pas i szata, by nasycenie promieni czerwienią i białością było największe u źródła (w okolicy serca), a następnie powoli się zmniejszało i rozpływało… Interpretacje tego obrazu były zupełnie dowolne, niezgodne z tym, co się znajduje w pamiętniku Siostry Faustyny i przyczyniły się do zniekształcenia obrazu, a poniekąd i samej idei [4].

Obraz Najmiłosierniejszego Zbawiciela namalował Eugeniusz Kazimirowski w 1934 r. według wskazówek Siostry Faustyny… P. Kazimirowski traktował jej widzenia jako wizje artystyczne, które przelewał na płótno.

Obraz ten przez parę lat trzymałem w ukryciu i dopiero 3 IV 1937 r., za pozwoleniem J.E. Abpa R. Jałbrzykowskiego zawiesiłem w Kościele św. Michała, obok ołtarza, nic nie mówiąc o jego pochodzeniu. Po wybuchu wojny światowej zacząłem prywatnie informować o jego znaczeniu i wówczas kult jego szybko się rozpowszechnił w kraju i zagranicą. Wielu artystów malarzy malowało podobne obrazy, które często nie odpowiadały wymaganiom sztuki kościelnej, a znalazły się nawet w ołtarzach (np. obraz p. Hyły) budząc poważne zastrzeżenie. Dlatego JJ.EE. Biskupi polscy na konferencji wrześniowej 1953 r. postanowili powoli usuwać z ołtarzy i świątyń, jako pochodzące z niesprawdzonego objawienia prywatnego.

Za poradą J.E. Bpa Bardy w 1954 r. ogłosiłem konkurs na nowy obraz Najmiłosierniejszego Zbawiciela w momencie ukazania się Jego w dniu Zmartwychwstania w Wieczerniku i ustanowienia Sakramentu Pokuty (Sakramentu Miłosierdzia Bożego) – J 20,19nn. Artystyczna Komisja Arcybiskupia w Krakowie pod przewodnictwem biskupa Sufragana St. Rosponda dn. 2 IX 1954 r. wybrała obraz artysty prof. Ludomira Ślendzińskiego, co dnia 3 IX 1954 r. potwierdziła także Komisja Biskupia w Przemyślu, a J.E. Bp Barda zaakceptował ten obraz do kultu w Diecezji Przemyskiej, polecając zwrócić się do Komisji Głównej Episkopatu w Warszawie w celu zaakceptowania go do kultu w całej Polsce. Wówczas zawiozłem ten obraz do Warszawy, na zabranie Komisji Głównej Episkopatu, która dn. 5 X 1954 r. zadecydowała, że może być ten obraz przyjęty do kultu za zgodą poszczególnych JJ.EE. Ordynariuszy, o czym powiadomił mnie J.E. Bp Barda pismem z dn. 12 X 1954 r. (N. 4014/54) Wówczas rozesłałem odpis tego pisma z kolorową fotografią obrazu do wszystkich Ordynariuszy, którzy ustosunkowali się pozytywnie z wyjątkiem trzech.

Od strony teologicznej

Główna Komisja Episkopatu dn. 5 X 1954 r. (w 16 rocznicę śmierci S. Faustyny) zaakceptowała obraz, który wykonał Prof. Ludomir Ślendziński, jako przedstawiający Chrystusa w momencie ustanowienia Sakramentu Pokuty, pod warunkiem, by go nie łączyć z objawieniami S. Faustyny, dopóki one nie zostaną zatwierdzone przez Stolicę Apostolską. Jakkolwiek i ten obraz nie jest jeszcze idealny, ale najbardziej zbliżony do prototypu wileńskiego [5].

Obraz Ślendzińskiego jako oparty o Ewangelię nie wydaje się podlegać temu zakazowi, ale i on nie uwydatnia subtelności Ciała Zbawiciela po Zmartwychwstaniu, jaką spostrzegamy na obrazie Kazimirowskiego, który jest najlepszym wyrazicielem wizji Sługi Bożej i najlepiej odpowiada Ewangelii (J 20,29nn)… obrazy jakie są po świątyniach tolerowane przez Władze kościelne mogą nadal pozostać, ale trzeba dążyć, by nowe wzorowały się na prototypie Kazimirowskiego, co najskuteczniej przyczynić się może do szerzenia kultu Miłosierdzia Bożego [6].

[1] M. Sopoćko, List, 22 XII 1966 r., AAB. Maszynopis.

[2] M. Sopoćko, AAB, t. 59, 3, 17 VII 1974 r.

[3] M. Sopoćko, ABB, t. 48, 9, 12 VIII 1968 r.

[4] M. Sopoćko, AAB, t. 59, 2, 25 XI 1958 r.

[5] M. Sopoćko, Sprawa poprawności obrazu Miłosierdzia Bożego, AAB, t. 59, 2, 25 XI 1958 r.

[6] M. Sopoćko, Białystok, 18 III 1972 r,. AAB, t. 20.

Z Kroniki SS. Wizytek w Wilnie

Obraz został namalowany w Wilnie w 1934 r. Znamy ten fakt z Dzienniczka Św. Faustyny, z opisów Bł. Ks. Michała. Okoliczności malowania obrazu opisała także s. M. Gertruda Janke ze Zgromadzenia Sióstr Wizytek w Wilnie. To w budynku kapelanii, na terenie klasztoru SS. Wizytek był malowany obraz:

Ks. dr. Sopoćko wygłaszał konferencje naszemu Zgromadzeniu Sióstr Wizytek w Wilnie. Po raz pierwszy w tych konferencjach mówił o Miłosierdziu Bożym. Jednego razu powiedział:

— Przyjdzie czas, że będzie ogłoszone święto Miłosierdzia Bożego.

Zastanawiało nas to, skąd Ksiądz może to wiedzieć.

Przyszła wojna! Ks. Arcybiskup Romuald Jałbrzykowski zabronił Ks. Sopoćce mówić o objawieniach S. Faustyny. Kiedy Warszawa padła i 29 IX 1939 r. Hitler wjechał do Warszawy i spełniło się wszystko co S. Faustyna powiedziała, Ks. Sopoćko udała się do Arcybiskupa i zapytał:

— Arcypasterzu, czy jeszcze mam milczeć?

— Nie — brzmiała odpowiedź. — Niech Ksiądz głosi, błogosławię.

I prosto od Arcybiskupa 3 X 1939 r. Ks. Sopoćko przyszedł do nas i mówił już otwarcie o nabożeństwie do Miłosierdzia Bożego. Wyjaśnił pochodzenie obrazu Pana Jezusa Miłosiernego z napisem: „Jezu, ufam Tobie”. Obraz ten widziałyśmy, ale nie znałyśmy jego znaczenia.

W czasie kiedy S. Faustyna przebywała w Wilnie, Pan Jezus zażądał namalowania tego obrazu. Ks. dr Sopoćko mieszkał wówczas na naszej kapelani. Również na kapelanii mieszkał artysta malarz p. Kazimirowski. S. Faustyna przynaglała Ks. Sopoćkę, że Pan Jezus wymaga namalowania takiego obrazu. „To niech Siostra maluje”, powiedział Ks. Sopoćko. Zabrała się, dużo płótna namarnowała, ale nic z tego nie wyszło, rady nie dała. Przynaglany Ks. Sopoćko poszedł do p. Kazimirowskiego zapytując czy podjąłby się namalowania takiego obrazu, bo jedna zakonnica tego pragnie. Artysta zgodził się.

Ks. Sopoćko przyszedł do nas prosząc o pożyczenie alby. Pożyczono, ale z takim… Po co to jemu potrzebne?… A było potrzebne. Ks. Sopoćko ubrał się w albę, ułożył ją na sobie tak, jak S. Faustyna określiła i pozował p. Kazimirowskiemu ile razy tego była potrzeba.

Gdy obraz był gotowy, Ks. Sopoćko przyszedł z S. Faustyną do p. Kazimirowskiego. Siostra wpatrzona w punkt poza obrazem prosiła:

— Proszę Pana, jeszcze tu trochę tak, a tu tak…

Z zachowania się S. Faustyny Ks. Sopoćko orientował się, że w tej chwili ma wizję. I rzeczywiście Pan Jezus tam był i mówił: „Teraz patrz i poprawiaj”. Obecną przy tej scenie była żona naszego ogrodnika, która p. Kazimirowskiemu sprzątała pokoje. Widząc jak S. Faustyna prosiła o poprawienie obrazu powiedziała sobie

— Ot wariatka. Obraz gotowy, a ona jeszcze tu, jeszcze tu… — przedrzeźniała ją. Jakże ta kobieta później tego żałowała, gdy po latach dowiedziała się o co wtedy chodziło.

Obraz był gotowy w tym okresie, gdy Ks. Sopoćko i S. Faustyna byli bardzo prześladowani. Księża kpili, mieli go za wariata itp. Pan Jezus domagał się, by obraz był uczczony. Ks. Sopoćko przyniósł go do naszej rozmównicy i prosił Matkę Przełożoną, aby wszystkie siostry przyszły go zobaczyć. Poszłyśmy. Ks. Sopoćko zapytał, co Siostry o tym obrazie sądzą. Wypowiedzi były różne. Jedna z poważnych Sióstr powiedziała, że zastanawia to, że serce jest niewidoczne, ale co oznaczają te promienie z niego idące? Ks. Sopoćko prosił Matkę Przełożoną, żeby ten obraz przyjęła do naszego kościoła. (Red. chodzi tu o kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa na Rosie przy klasztorze Sióstr Wizytek). Ale M. Przełożona słyszą tyle docinków o Ks. Sopoćce odmówiła tłumacząc, że ten obraz nie harmonizuje ze stiukami naszego kościoła.

Ks. Sopoćko po zamianowaniu swoim na kapelana Sióstr Bernardynek, oddał ten obraz Siostrom do klasztoru. Po jakimś czasie S. Faustyna powiedziała Ks. Sopoćce, że Pan Jezus jest niezadowolony, bo ten obraz stoi na korytarzu, twarzą obrócony do ściany. Ksiądz od razu poszedł zapytać Siostry i tak było jak S. Faustyna powiedziała. Pan Jezus domagał się uczenia tego obrazu.

Kierownikiem Ks. Sopoćki był Ks. kan. Stanisław Zawadzki, proboszcz Ostrej Bramy, przedtem długoletni ojciec duchowny Seminarium Duchownego w Wilnie. Ks. Sopoćko przedstawił Ks. Kanonikowi swoje trudności. Ten powiedział, żeby obraz przysłał do Ostrej Bramy, będzie Triduum, to wystawi go jako ozdobę na balkonie przy kaplicy i dodał:

— A Ksiądz niech powie kazanie o Miłosierdziu Bożym.

Wtedy to w czasie tego nabożeństwa i kazania było wiele nawróceń. S. Faustyna była obecna na tym nabożeństwie i widziała jak mnóstwo szatanów uwijało się między ludźmi i wściekali się na nią (por. Dz. s. F. 88, 417-421).